piątek, 1 listopada 2013

Avenue hunter. aleja łowców


Złowrogie mgły unosiły się w swoim tańcu, po mieście na przemian unosząc się i opadając. Taksówkarze odpoczywali w samochodach, doświadczenie nauczyło ich ,by nie zwracać uwagi na żaden hałas jeśli chcą przeżyć. Nocą, krążyło mało osób wszyscy w płaszczach i maskach. Uśpioną Vicolo Ruga, szedł jasnowłosy chłopak bez maski. Sprawiał wrażenie kogoś komu się diabelnie śpieszy. Przebiegł kolejny uśpiony mostek, skręcił w prawo i zatrzymał się w pół kroku. Coś usłyszał. Doszedł do wąskiego przejścia między dwiema popadającymi w ruinę kamienicami. Znów to usłyszał, teraz był pewien ,że to miauczenie. Rozejrzał się i uważnie nasłuchiwał. Od kamienic wiało ciszą. Nie dało się usłyszeć oddechów śpiących w nich ludziach. było aż za cicho. Raz po raz ciszę przewiercało miauczenie. Spojrzał na tabliczkę i  powiedział.
-Niech to licho zaułek , ,avenue hunter ,,. Ulica łowców...-
Szedł ostrożnie za odgłosem miauczenia, nagle zauważył obok swojej nogi szarą kotkę. Wziął ją na ręce i głaszcząc ją powiedział
-To ty dajesz taki koncert? Ej, kiciu co ty tu robisz chcesz by kundle bękartów cię rozszarpały.- przyjrzał jej się szukając obróżki.
-Nie no, pięknie rasowy kotek. Może się tobą zaopiekuję póki nie dowiem się kogo jesteś.- dodał. Odpowiedziało mu ciche miauknięcie. Pociągnął nosem, czuć było mango. Mango?!
-Ochydne perfumy łowców. Tylko ich tu brakowało.- szepnął.
-Spóźniłeś się...- usłyszał czyjś głos z głębi kamienicy. Głos należał do mężczyzny w popielatym płaszczu, wydawał się chudy jak dźbło. A tak szczerze wyglądał jak obdarty z piór ptak.
-Nie pamiętam bym się z kimś umawiał. A zwłaszcza tu.- odparł przeszywając nieznajomego wzrokiem.
-Brak mi tchu...- wydusił z siebie facet w popielatym płaszczu.
-A co mi do tego?- odparł blondyn nie skrywając niechęci.
-Aż ciekawe ,krwiopijca czy kundel z ciebie.- spytał łowca przyglądając mu się i próbując podejść bliżej. Blondyn cofnął się
-Dosyć!- odparł przeczuwając ,że łowca jest bliski odkrycia jego tożsamości. -Nic ci do tego.-dodał po chwili.
-A z resztą nie ważne wynoś się stąd!- krzyknął łowca.
-Nie rozkazuj mi.- odparł chłopak chowając kotkę pod płaszcz i odchodząc. Szedł drogą powrotną do swego domu oglądając się czy nikt za nim nie idzie.
-Oj, kiciu. Widzisz przez ciebie NIC nie zjadłem i jestem głodny.-
Chłopak zatrzymał się przy eleganckiej villi. Otworzył bramę i drzwi wszedł do środka. Podszedł do drzwi na końcu przedpokoju. Wszedł do środka.
-To mój pokój. Zostawię cię tu ,a sam pójdę do kuchni coś zjeść, tobie mogę przynieść łososia czy coś... jedna zasada, nie drapiesz tu absolutnie nic.-powiedział do kotki wychodząc. Wszedł w trzecie drzwi od wejścia. Nie zauważając dziewczyny i dwóch chłopaków siedzących przy stole. Otwarł lodówkę, wyjął woreczek z krwią i rybę. Dopiero wtedy uświadomił sobie ,że ma gości.
-Hej, Daiki.- powiedziała blondynka.
-Cze Dallila. Cze Ernis, Cze Brian.- odparł.
- Długo tu siedzicie?-spytał po sekundzie.
-Od godziny, wpuściła nas ruda Alma.- odpowiedział Ernis.
-Reszta przyjedzie jutro.- dodał Brian.
-Aha, nie wierzę! Ta dwójka sobie nie dogryza?! Co jest?- spytał Daiki pokazując na Dallilę i Ernisa
-Daiki, oni dogryzali sobie przez całą tą godzinę. Teraz przestali.- odparł Brian, robiąc minę męczennika.
-Aha, zaraz będzie świtać. Mam nadzieję ,że Alma przydzieliła wam pokoje.-
-Tak-
-No to dobrana.-powiedział wychodząc z łososiem i foliowym woreczkiem. Otworzył drzwi swego pokoju, ledwo wszedł i stanął jak wryty.W jego pokoju stała dziewczyna. No dobra ładna dziewczyna o kocich uszach i ogonie.
-Kim jesteś?- spytał
-Ja-ja- jąkała się.
-Masz na imię Ja-ja?- zażartował Daiki. Dziewczyna posłała mu morderczy wzrok i odparła.
-Ja nie pamiętam...-
-Świetnie...zmiennokształtna z amnezją...- powiedział pod nosem sarkastycznie Daiki.
-Wybacz, kiepski żart. Jesteś głodna?- dodał pokazując jej rybę.
-Miau.- odpowiedziała
-To chyba znaczy tak...- powiedział do siebie.
-Eee nie przyniosłem ci talerza...bo myślałem ,że...- urwał widząc ,że dziewczyna zmienia się w kotkę.
-W sumie to też jakieś tam rozwiązanie...- położył łososia na misce.
Patrzył jak zajada rybę, Daiki podrapał się po głowie i powiedział
-Zaczyna świtać, wybacz ale ja teraz idę spać. Jak chcesz też możesz się położyć jak będziesz śpiąca.- wskoczył na łóżko. Przed snem pomyślał -Pewnie domyśli się ,że chodzi o sofę....- i zasnął.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz