piątek, 1 listopada 2013

(family gathering. rodzinne spotkanie)


-Gdzie się ona do cholery podziewa?!- pieklił się na oko dwudziestoletni długowłosy blondyn.
-Spokojnie Kenji, Dallila to sprytna, aż za sprytna dziewczyna.- odparł mu niższy od niego o głowę platynowy blondyn.
-Wiem Hiroshi, wiem. Ale to moja jedyna córeczka... wciąż mam wrażenie ,że jest brzdącem....-
-Od kiedy ty taki no jak typowy ojciec?-
-Odkąd zdałem sobie sprawę ,że to teraz zbuntowana nastolatka...-odparł nerwowo zerkając na drzwi. W tym momencie do salonu weszła Dallila. Od razu zauważyła swojego ojca, podbiegła do niego i go przytuliła. Kenji, pogłaskał ją po głowie tak jak to robił gdy była mała.
-Dla takich chwil warto być ojcem.- powiedział do Hiroshiego.
-Rozumiem.-odparł.
-Przepraszam, za spóźnienie tatko.- powiedziała Dallila.
,,Ech, ona jest zbyt sprytna, w sumie odziedziczyła to po rodzicach. Kenji, przez moment był na nią zły, widać było ,że to zauważyła. I podbiegła by ją pogłaskał po głowie, ona dobrze wie ,że mu złość po tym mija.,, pomyślał Hiroshi przyglądając jej się.
-Cześć wujku.-powiedziała do niego.
-Witaj Dallila, co słychać?-spytał
-Nic, u mnie wszystko po staremu...-odparła,a w myślach dodała
,,Nic po za tym, że...a nie ważne.,, urwała przypominając sobie ,że
Hiroshi umie czytać w myślach.
-Debrik!-krzyknęła na powitanie kuzyna, podbiegła do niego.
-Dallcia!-Odpowiedział tarmosząc ją po głowie.
-Debrik, moja fryzura...-powiedziała tonem udającym pretensje.
-Przeprasiam kuzinećko..-powiedział udając ton dziecka.
-A gdzie tak długo kuzyneczka była?- dodał po chwili.
-Może ci powiem ,ale nie tu.-
-Kumam, tatusiowie usłyszą...To idziemy na taras?-
-Nom.-odparła. Wyszli na taras, Debrik oparł się o barierkę i zaczął się śmiać.
-Z czego rżysz?-
-Przypomniało mi się jak kiedyś ty, ja, Ernis i Brian mieliśmy przygodę z rybami...Kurde, Daiki jakimś cudem tego uniknął...-odparł
-Weź nie przypominaj, ja do tej pory nie tknę ryby.-odpowiedziała.
-No to nie jestem jedyny...-roześmiał się.
,,Teraz jest już dorosły, ale to nadal Debrik... Nie zmieni się, oby tylko dlatego ,że jest pełnoletni. Ale nadal czuję ,że mogę mu wszystko powiedzieć, bo wiem ,że on zrozumie...,, pomyślała.
-Dallila, nie odwracaj się ale Ernis cię obczaja...- szepnął.
-Co, proszę?- odparła zdziwiona.
-Nasz ,,pan mam to gdzieś,, rozbiera cię wzrokiem.-
Dallila odwróciła się, nie napotkała wzroku Ernisa, ale ile kroć czuła ,że on się gapi ile razy Debrik jej to mówił... za którymś razem odparła
-Debil z ciebie...-
-Czemu akurat debil?-
-Bo pasuje, Debrik-Debil.- zaśmiała się.
-Ta zniewaga, zemsty wymaga.- odpowiedział ze śmiechem.
-Jak to dobrze ,że nadal jesteś taki sam.-
-Taak? Czyli nie wkurzysz się za to?- spytał czochrając ją.
-Wyjątkowo nie...-
-Ej, może pójdziemy z tego nudnego przyjątka...wiesz tak jak na imieninach ciotki. Zapolujemy sobie.- zaproponował
-Spoko, najlepiej w barze...-
Debrik odpowiedział jej uśmiechem. Widział po niej ,że coś jest nie tak, ale tu od niej tego nie wyciągnie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz