W starym opuszczonym budynku przetwórni dało się słyszeć niskie potężne głosy.
-Jesteś tego pewien?
-Tak sam to słyszałem.
-No to w mieście zapowiada się niezła jatka...
-No, mają być tam krwiopijcy z wszystkich stron świata.
-O! Zaciekawiłeś mnie Takai...
-Taką miałem nadzieję Hikaru.
Młody łowca wciągnął powietrze, nadal nie rozumiał czemu ten gość chciał mu pomóc. Może jakieś porachunki z kainitami? Przecież wiadomo ,że oni zajmują się ciemnymi interesami....
-Hmm, może teraz Takai wyjawisz mi powód twej pomocy?
-Jesteśmy w tej samej sytuacji. Mi też zabrali wszystko co kochałem. Mówię ci oni są przebiegli...
-Zaciągłeś u nich długi?
-Nie. Pozwól ,że ci opowiem o co chodzi...-odparł Takai, zgniatając puszkę po piwie.
-Mój ojciec był z organizacji ludzkiej przeciw wampirom.Przegrał majątek w karty z jednym z kainitów. Gdy kainita przybył po swoją własność ojciec przegonił go, krzycząc ,że nie odda. Kainita wrócił następnej nocy z swoimi sprzymierzeńcami....Wybili całą moją rodzinę. Ja ocalałem bo akurat wtedy byłem na urodzinach kumpla.
-Twój ojciec źle zrobił....mafii, a szczególnie mafii wampirzej nie warto oszukiwać bo można przepłacić to życiem.-odpowiedział Hikaru Sai zapalając papierosa dla ukojenia nerwów.
Jego towarzysz przyjrzał mu się.
-ile ty masz lat?
-17, a co?
-I w tym wieku palisz?
-Tak,
-Pozwalają ci na to?
-A co ci do tego?
-Dużo, młodzież w tym wieku nie powinna palić papierosów...
Hikaru Sai, posłał swojemu towarzyszowi wrogie spojrzenie. Coraz bardziej go denerwował...Wysłuchiwanie kazań od kogokolwiek było ostatnią rzeczą jakiej w tej chwili potrzebował. Teraz potrzebował pełnej koncentracji, a nie gościa, który go rozprasza i wkurza na dodatek. Ale Takai, był mu jeszcze potrzebny...później albo sam się go pozbędzie, jak nadal będzie go wkurzał, albo zrobią to wampiry prędzej czy później.
-Ale ty wiesz,że oni nigdy nie zostawiają niedokończonego dzieła...
-Co?
-No, nie miałeś jakieś dziwnej przesyłki ostatnio?
-No,ktoś przysłał mi rybę...
-Już po tobie...
-Czemu?
-Sycylijski telegram....
-Co?
-Jeny jak ktoś z wampirów przysyła ci rybę to lepiej martw się o swoje życie...To oznacza,że nie długo pójdziesz spać z rybkami....
Takai głośno przełknął ślinę, przeżegnał się i powiedział
-Panie, miej w opiece sługę swego...
Hikaru przewrócił oczami i wypuścił dym papierosowy.
-Co to za reakcja?
-Normalna, koleś...
-Boże...
-Co? Coś nie pasi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz