-Heh, nienawidzę jak jacyś dorośli faceci, uwięzieni w nastoletnich ciałach tak się na nas gapią .- szepneła Dallila do swojej koleżanki.
-Lilja, nie tylko dorośli, ale w naszym wieku też się na ciebie gapią. A po za tym co się dziwić jak jesteś w takiej kiecce.-
-Ann, na nas.-
-Na ciebie.-
-Nie.-
-Tak.-
-Ann, ma racje. Oni się lampią na ciebie.- powiedział Ernis mierząc co niektórych wściekłym spojrzeniem.
Po sali rozległ się dźwięk zapowiadający ,że podano do stołu. Dallila usiadła obok swego ojca i Debricka, dalej był Daiki, Ernis, Brian. Niestety Ann siedziała po drugiej stronie sali. Gospodarz się podniósł, uniósł kieliszek do góry i powiedział.
-Dziękuję wszystkim za przybycie. Chciałbym znieść toast za Capo di tutti cappi Kenjego "Żarłacza" Invesiego i za całą jego rodzinnę. Wiem ,że większości się nawet nie śniło poznać osobiście ,,Szkarłatnych Buntowników Nieba.,, wiem też ,że wypadało by ich przedstawić, bo wszyscy o nich słyszeli i znają ze słyszenia.-
Kenji uśmiechnął się i kiwnął jakby dawał mu przyzwolenie na to.
-"Lilja" , "Młot" i "Animal".- cała trójka słysząc swoje ksywy uniosła kieliszki z krwią do góry i wypiła.
Po zjedzeniu wystawnego jedzenia, gospodarz odezwał się.
-Młodych prosimy o przejście do sali balowej, a my dorośli obgadamy interesy.-
Dallila wstała nie oglądając się za siebie. Strasznie denerwowały ją te wszystkie spojrzenia, miała tego dość. ,,Chcę być jak Tera. Normalną kainitką bez żadnych pieprzonych obowiązków." pomyślała. Wyszła z sali. Uśmiechnęła się na widok swoich koleżanek, natychmiast do nich podeszła.
-hejka.- powiedziała
-cześć, Dallila.- odpowiedziały.
-Co tam u was?-zapytała
-U nas nuuudy. Nie mamy co robić...-
-Heh, zazdroszczę.-
-A u ciebie?-
-Jak zwykle to samo.-
Nagle jej koleżanki zrobiły minę jakby nie wiadomo co się stało. Dallila odwróciła się i zrozumiała ich reakcje. Josuke znany przez wszystkich gwiazdor zmierzał w ich kierunku. Tak, Dallila także jest jego fanką. Niebyło po niej widać tego co działo się w wewnątrz jej, mało by brakowało a zaczeła by piszczeć jak reszta. Była w wielkim szoku gdy stanął przed nimi. W prawdzie poznała już większość sław, ale przy żadnej nie czuła się aż tak onieśmielona.
-Siema, jestem Josuke Suya.
-Hejka, jestem Dallila Invesi.- starała odpowiedzieć na luzie.
-Miło mi, zawsze chciałem poznać dziewczynę, która po mistrzowsku potrafi zmylić łowców.-powiedział uśmiechając się.
-Mi również. Przesadzasz to nie jest mistrzowskie.- odpowiedziała skromnie.
-Wiem co widziałem, "Liljo". I wcale nie przesadzam.-
-W takim razie dzięki.-
-Jestem brudny?
-Nie.
-Czy to sukienka od Giorgia?
-tak, a twój garnitur to zapewne Gianni.
-Dokładnie, eee czy z nimi wszystko ok?- powiedział pokazując na jej towarzyszki.Dallila też spojrzała na nie. Przeżyła szok co one do cholery odwalają?!
-Naj widoczniej nie...
Nagle usłyszała ,że ją wołała ojciec.
-Widzę ,że musisz iść...no cóż mnie też ojczulek wzywa... pewnie się jeszcze kiedyś spotkamy. Więc do zobaczenia.-
-Do zobaczenie.- powiedziała odchodząc. Była zła na ojca ,że akurat teraz jak rozmawiała z Josuke musiał ją wołać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz