Cała czwórka zasiadła do stołu, Dallila tasowała swego kuzyna wzrokiem ,,To całkowicie do niego nie podobne. A poza tym kim jest ta zmiennokształtna?,, pomyślała przewracając strony gazety.
Daiki zdaje się ,że wyczytał to pytanie z jej twarzy.
-Wiecie co tak szczerze to sam nie mam pojęcia kim ona jest...- przyznał robiąc zawstydzoną minę.
-Daiki, weź ty nas nie dobijaj. Wpuszczasz do domu kogoś kogo nie znasz?- zdziwił się Brian odkładając gazetę o sporcie na bok.
-Ej, ja do domu przynosiłem kotkę a nie dziewczynę.- bronił się.
-Aaaa...I to dużo nam wyjaśnia.- odparła sarkazmem Dallila.
-No, żebyś wiedziała. Daiki widzi kotka i przywleka do domu toż to takie przewidywalne...- dodał Ernis.
-Ekhm. Ja tu jestem.- chrząknął zdenerwowany Daiki.
-Tak było co nie?- drążył Ernis.
-No w sumie to tak.- odparł zrezygnowany Daiki.
Dallila wyczuła ,że ktoś stoi w progu. Podniosła wzrok, zobaczyła dziewczynę alias kotkę. Uśmiechnęła się, postanowiła ,że dowie się kim ona jest, albo nie jest z rodu Invesi. Poklepała siedzenie obok siebie i trochę przesłodzonym tonem powiedziała
-Siadaj. Nie bój się ja dziewczyn nie gryzę.-
Zmiennokształtna niepewnie usiadła obok niej. Daiki spojrzał po wszystkich i zaproponował
-Co powiecie na pstrąga?-
Dallila, Ernis i Brian spojrzeli na niego jakby był niespełna rozumu. Przed oczami stanęła im scena jak mieli po pięć lat, to co wtedy się zdarzyło zraziło ich do ryb. Daiki spojrzał na nich, widząc ich miny odparł
-A sorka, zapomniałem ,że wy ryb nie tkniecie....A ty chcesz?-
Zmiennokształtna pokiwała głową na tak.
Dallila dokładnie jej się przyjrzała i spytała
-Jak się nazywasz?-
-Ja nie pamiętam.-odpowiedziała kotka.
-Aha.-Dallila spojrzała na jej szyję widniała tam obróżka z breloczkiem. Olśniło ją! Może na tym będzie napisane jej imię. Uśmiechnęła się do niej i powiedziała
-Fajna obroża...Mogę ją na chwilę zobaczyć?-
-Tak.-odparła nieznajoma dziewczyna ściągają i podając jej obrożę. Dallila zauważyła wygranerowany napis i na głos przeczytała
-Niki. Ej chłopaki to chyba jej imię.- oddała obrożę kotce.
-Niki...Niki...Niki-mamrotała -Tak to chyba moje imię.- odparła.
Brian wziął ręce za głowę i powiedział
-Dallila, szybko odgadłaś jej imię. Dobra jesteś... ty chyba jak będziesz pełnoletnia, dostaniesz się do sektoru alfa.-
-To i tak nie miałoby znaczenia. Tak czy siak bym się tam znalazła.-odpowiedziała znudzonym tonem.
Trójka wampirycznych gości Daikiego na nowo wzięła do rąk gazety. Nie wiadomo czemu ale Daiki zapragnął sam przyrządzić dla Niki pstrąga. Zapadła cisza, aż na twarzy Daikiego pojawiło się zdumienie ,,Może Dallila i Ernis wyrośli z tych swoich kłótni.'' pomyślał. Nagle Dallila wstała od stołu.
-Ej, gdzie idziesz?-
-Na miasto, muszę coś przekąsić.-
-W lodówce jest.-
-Ale ja wolę ciepłą, świeżą, pachnącą, aromatyczną...-
-Ech, Dall zachowujesz się jak francuski piesek.-
-Daiki, nie moja wina ,że mam wybredne podniebienie.-
-Dobra idź. Ale z ochroną.-
-Nie. Bez nich.-
-Dall, chcesz by ojciec chrzestny mnie zabił jak coś ci się stanie?-
-A co ma mi się stać?-
-Nie wiem. Ale jestem od ciebie i od Ernisa z Brianem starszy, dlatego jestem za was teraz odpowiedzialny i jak tobie albo im coś pod moją opieką się stanie to ja będę miał wpieprz.-
-Daiki nie nudź, wiesz ,że ja mam pazurki i kiełki nie od parady.- odparła przewracając oczami. ,,Nie no bez jaj. Daiki jest od mnie starszy tylko o rok." pomyślała wychodząc z domu.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz