-Hej, podejdź no tu...nie zrobię ci krzywdy. Chcę tylko lepiej poznać twój smak.- szepnęła Dallila, przywołując palcem do siebie wysokiego białowłosego 17-latka.
-To naturalne i Bóg także tego chciał. Nie powinnaś się powstrzymywać. Przecież wiesz, prawda, ślicznotko?-powiedział jedną ręką dotykając jej jasnego kosmyka opadającego na twarz,a drugą trzymając w kieszeni swojego płaszcza. Dallila zdawała się nie zauważać tego, dotknęła palcem jego szyi i szepnęła
-Chyba strasznie chciałeś mnie zobaczyć skoro zapuściłeś się sam w te ciemne okolice...Jesteś głupiutki, żałosny i taki kochany.Daj mi prędko wtopić zęby w twoją smukłą szyję...-kontynuowała swoje słowne polowanie, po raz pierwszy zmysły nie powiedziały jej ,że to łowca. Soichiro zacisnął rękę na kołku w kieszeni. Ona była pierwszą kainitką którą spotkał, dotąd zabijał tylko cyngli kainitów. ,,Długie włosy,i śliczne oczy, które hipnotyzują mnie...Biała skóra...,,myślał bijąc bój z samym sobą czy przestać się jej opierać czy dalej trwać...Ja długo nie wytrzymam...,,pomyślał widząc jej jasnoniebieskie oczy uporczywie wpatrywujące się nie tyle w niego co w jego szyję. Zauważył błysk jej kłów...Stop! Wbrew oczekiwaniom nie poczuł fali bólu, doznał za to miłego uczucia, którego się nie spodziewał.. ,,Ech, mam niestety słabą wolę...Nie wiedziałem ,że to takie przyjemne ,gdy kainitka gryzie...,, pomyślał wyrzucając z kieszeni kołek. Zaczął czuć ,że dzieje się z nim coś dziwnego...czuł jak wyżynają mu się kły, spojrzał na swoje ręcę, zobaczył ,że stał się blady tak jak ona, zrzucił z siebie płaszcz ,bo nagle przestał mu odpowiadać, poczuł też napływ nie znanej mu dotąd siły. Teraz już był pewien przemieniła go w jednego z nich.
-Masz rację chciałem cię zobaczyć....
-I pewnie zabić...?!
-Tak, taki dostałem rozkaz.
-Teraz już nie możesz...jesteś jak my a my potrzebujemy wolności...
stałeś się jednym z nas potrzebujesz cienia... krew teraz daje ci życie... porzuć i trzymaj się z dala od broni na nas, ale zostań tam nie ujawniając się...pomocny będziesz mi.- powiedziała Dallila wiedząc ,że teraz on jest dla niej nieszkodliwy.
-E a tak z ciekawości...czy prawo nie zabrania młodym kainitom przemieniania innych?
-Może i...ale nie które zakazy są by je łamać.-odpowiedziała dotykając jego nadgarstka. Na nadgarstku Soichiro pojawił się czarny tatuaż. Wzór tatuażu układał w się w nóż pośród róż.
-Hmm...waleczny i wierny. Takiego potrzeba do tego...-szepnęła patrząc na jego tatuaż.
-Co to?
-To, tatuaż. Potrzebny jest do tego bym miała pewność co do ciebie, jak skłamiesz to on się zaczerwieni...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz