piątek, 1 listopada 2013

Interesy

(Interesy)
-Dobra...-powiedziała Dallila ciągle nie wierząc najnowszym niusom.
-Podobno miałeś do mnie jakiś interes, Aramisie Dwight...- dodała.
-Tak, ale wolałbym omówić to na osobności...-
-Wykluczone!-krzyknęli jednocześnie Ernis z Debrickiem
-No dobra...Spróbować zawsze można. Chodzi o to ,że mój ojciec zaprasza wasz klan na bankiet, na którym będzie chciał pogadać o interesach z twoim ojcem...Zgadzacie się?-
-To pytanie do mego taty, nie mogę podejmować decyzjii za niego.- odpowiedziała.
-Rozumiem...-
-Dziś jest on zajęty, ale jutro możesz przekazać mu zaproszenie...-
-Aha.-
-No,no,no...ciekawe czy ucieszy się na widok...-zaczął Ernis.
-mówię ci ,że tak. Jeszcze dziś mu powiem ,że się spotkaliśmy!-
-Dobra.-
-Dobra?! Tylko tyle!?-
-A co mam więcej powiedzieć?-
-Np.Że się cieszysz?!-
-No dobra. Cieszę się zadowolony?
 ***
Kenji siedział za biórkiem. Przyprowadzono do niego posłańca z północy. Wskazał gościowi gestem krzesło, sam zaś siedząc na swym szefowskim fotelu palił cygaro. Miał mieszane uczucia, o co też może chodzić?
-Więc z czym przychodzisz?
-Mam do przekazania zaproszenie od mojego ojca.
-Hmm, jakie zaproszenie?
-Na bankiet. Mój ojciec chce się spotkać w interesach.
-Aha. A nie mówił ci jakie to interesy?
-Nie, wspomniał tylko ,że ważne. Bardzo mu zależy na twojej obecności Markizie Invesi. Przyjmujesz zatem zaproszenie?
Kenji się zastanawiał ,,w interesach, tak?,, wypuścił parę kółek z dymu i odpowiedział cedząc słowa.
-Przyjmuję zaproszenie.
-Bankiet odbędzie się w villi rodziny Dwight ul. Louisa De Anatnoma 1785. Zaczyna się o godzinie 22.00 dnia 14.08 tego roku. Liczymy na waszą obecność. Dziękuję za wysłuchanie, dobrej nocy życzę.
-Dobrej nocy.-odpowiedział Kenji, gestem karząc służbie go odprowadzić do drzwi.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz